Media (141)
Oto prawdziwy obraz całkowitego oddania, kolokwialnie rzecz ujmując. Lecz po kolei. Gwałtowna ulga uwalnia mnie od napięcia, skrapiając moją chętną ofiarę ciepłym, złocistym deszczem. Następnie język mojego sługi obsługuje mnie, przygotowując drogę żarliwymi pieszczotami. Zapewne domyślasz się, co następuje: poddaję się całkowicie, wypełniając jego usta i malując jego rysy bez cienia zahamowania. Bogata, podatna tekstura jest idealna, by namaścić całe jego oblicze. Teraz portret jest gotowy – prawdziwe arcydzieło brudu. Jego twarz to maska mojego dzieła, a w powietrzu unosi się gęsty, intensywny zapach. Ta głęboka degradacja wzbudza go nie do zniesienia, a jego pożądanie jest teraz napięte i drżące jak struna.